Fundacja dla Przejrzystości i Przewidywalności Decyzji Administracyjnych

Tylko po dopuszczeniu do postępowania refundacyjnego Fundacja złoży skutecznie wniosek o stwierdzenie nieważności decyzji z powodu rażącego naruszenia prawa a sąd oceni czy Minister Zdrowia może nie uzasadniać merytorycznie pozytywnych decyzji na 15 miliardów złotych

Kolejne kości zostały rzucone.

Pamiętacie wpis o tym, że Fundacja wskrzesza martwe prawa obywatelskie?

Chodzi o prawo organizacji społecznej do dopuszczenia do postępowania administracyjnego na prawach strony pod warunkiem, że jest to uzasadnione celami statutowymi tej organizacji i gdy przemawia za tym interes społeczny (art. 31 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania administracyjnego).

Fundacja złożyła do Ministra Zdrowia wnioski o dopuszczenie do kilku postępowań refundacyjnych dotyczących objęcia refundacją leku dotychczas nierefundowanego, kontynuacji refundacji i podwyższenia ceny leku refundowanego. Teraz skupię się na jednym z tych wniosków dotyczącym postępowania o objęcie refundacją leku Fabrazyme.

Dopuszczenie do postępowania w sprawie leku Fabrazyme

We środę 6.10.2021 o północy mijał termin złożenia skargi na postanowienie Ministra Zdrowia w sprawie odmowy dopuszczenia Fundacji do postępowań dotyczących objęcia refundacją leku Fabrazyme i Fundacja złożyła skargę na 2 minuty przed deadline’em. 

Fundacja i jej prezes gorąco zachęcają do poświęcenia kilku minut na przeczytanie tej skargi – wraz z uzasadnieniem, oczywiście.

 

Fundacja udostępnia też wymienione w piśmie załączniki: wniosek Fundacji o dopuszczenie do postępowań z 4.07.2019, postanowienie Ministra Zdrowia z 6.09.2021 oraz pismo Ministra Zdrowia z 13.10.2020. Dodatkowo udostępniam wyrok z 25.08.2020.

Można powiedzieć, że w tym postępowaniu zarówno Minister Zdrowia jak i Fundacja użyły już kompletu przygotowanych przez siebie argumentów. To potwierdza, że ten bój będzie miał rozstrzygające znaczenie dlatego poniżej przedstawiam i zwięźle wyjaśniam argumenty Ministra Zdrowia i Fundacji.

Minister zarzuca prezesowi Fundacji prywatę pod przykrywką interesu społecznego… 

Minister wprost stwierdza, że prezes Fundacji wcale nie dba o interes publiczny, tylko o swój własny, prywatny. 

Chce zostać dopuszczonym do postępowań, żeby dotrzeć do pilnie strzeżonych przez Ministra tajemnic firm farmaceutycznych i potem je sprzedawać innym firmom w swojej praktyce doradczej. 

Poza tym prezes Fundacji ma zupełnie nie liczyć się z konsekwencjami swoich działań. Wg Ministra po dopuszczeniu Fundacji do postępowania, co Minister utożsamia z ujawnieniem sekretnych cen efektywnych (czyli cen po tajnych rabatach nazywanych dla niepoznaki “instrumentami dzielenia ryzyka”) firmy farmaceutyczne zaczną omijać Polskę szerokim łukiem i w ogóle nie będą ubiegać się o refundację swoich nowych wspaniałych leków. 

Po dopuszczeniu Fundacji do postępowań refundacyjnych ma więc nastąpić Innowacyjno-lekowy Armageddon.

 

Okładka płyty Armageddon zespołu Manimal

 

…a prezes Fundacji robi pisemną (a teraz publiczną) deklarację, która czyni te zarzuty całkowicie bezpodstawnymi

Zupełnie nie zgadzam się z katastroficznymi konsekwencjami przejrzystości w cenach leków. Zresztą nie jestem sam, bo 185 krajów poparło Rezolucję Przejrzystości, która wzywa do ujawniania efektywnych cen leków. Przyjęcie rezolucji przez Światowe Zgromadzenie Zdrowia było poprzedzone wielodniową dyskusją, w której takie argumenty były skutecznie neutralizowane. 

Co więcej, jeszcze w 2018 roku Fundacja opublikowała grafikę, która stawia sprawę ujawnienia przez Polskę cen efektywnych leków innowacyjnych w kategoriach nie zagrożenia, ale rozwojowej szansy na znaczącą poprawę pozycji negocjacyjnej wobec firm farmaceutycznych i zostanie prawdziwym liderem regionu Trójmorza. 

 

Chociaż więc jest to działanie dobre z perspektywy interesu społecznego i dobra naszego państwa, to ujawnienie cen efektywnych nie może nastąpić w wyniku złamania prawa. Tak by się stało, gdyby prezes Fundacji jako strona dopuszczona do postępowania ujawnił tajemnice przedsiębiorstwa pochodzące z dokumentacji tego postępowania. 

Jako strona postępowania Fundacja jest zobowiązana do zachowania w poufności wszystkich informacji, które by pozyskała. Niezależnie od tego jak bardzo sama by się starała zachować je w tajemnicy, prowokacja byłaby bardzo łatwa. Wystarczy, że któryś z dysponentów tej tajemnicy by ją przekazał znajomemu dziennikarzowi, a ten by upublicznił. Czy Fundacja mogłaby się wybronić z zarzutów, że to jej prezes ujawnił tajemnicę? 

Tym razem to ja będę Kubusiem Fatalistą i opiszę, jak widzę Fundację i siebie jako jej prezesa w procesie o faktycznie kilkumilionowe odszkodowanie za ujawnienie tajemnicy przedsiębiorstwa. Ale najgorsze byłoby skompromitowanie idei przejrzystości cen leków innowacyjnych/monopolistycznych.

Tak się jednak nie stanie. 

skardze (kto przeczytał, ten już wie, jeszcze raz zachęcam) zawarłem jednoznaczną deklarację, że ani ja jako prezes Fundacji ani nikt inny upoważniony przeze mnie (np. adwokat lub radca prawny) nie skorzysta z prawa wglądu do dokumentów postępowania.

Dopuszczenie do postępowania jest Fundacji potrzebne wyłącznie do tego, żeby móc skutecznie złożyć wniosek do Ministra Zdrowia o stwierdzenie nieważności decyzji wydanej z rażącym naruszeniem prawa. Minister wprawdzie sam nie uzna, że wydał decyzję z rażącym naruszeniem prawa, ale wtedy złożymy skargę do sądu administracyjnego.

Tak więc wniosek o stwierdzenie nieważności jest potrzebny, żeby zrealizować sądową kontrolę nad administracją naszego państwa. W tym przypadku Fundacja chce umożliwić sądowi administracyjnemu ocenę czy decyzja refundacyjna o objęciu refundacją pozbawiona uzasadnienia merytorycznego spełnia wymagania przepisów kodeksu postępowania administracyjnego dotyczących uzasadnień decyzji administracyjnych (art. 107) w powiązaniu z art. 12 ustawy o refundacji.

Czy wniosek o stwierdzenie nieważności stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla kontynuacji refundacji leku Fabrazyme?

Nie, bo od razu w samym wniosku Fundacja doprecyzuje, że chodzi o stwierdzenie wydania decyzji z rażącym naruszeniem prawa ale bez “cofania refundacji”. Dlaczego? Bo zaszły nieodwracalne skutki prawne: pacjenci nabyli prawo do korzystania z tego leku i faktycznie go otrzymują, a firma uzyskała prawo do środków publicznych w wynegocjowanej kwocie i tych pieniędzy już trochę dostała z jego refundacji. Poza tym absurdem byłoby karać pacjentów brakiem leku i firmy brakiem refundacji za przewinienia ministra, któremu nie chciało się rzetelnie wypełnić swoich obowiązków, czyli merytorycznie uzasadnić decyzji o objęciu refundacją tego leku. 

Pisałem o tym szerzej w tym wpisie pod nagłówkiem “Wniosek o stwierdzenie nieważności nie doprowadzi do cofnięcia refundacji”.  

Zresztą już wspominałem, że oczywistym jest odrzucenie wniosku Fundacji przez Ministra Zdrowia, bo w przeciwnym wypadku musiałby się sam pokajać, że błędem był brak merytorycznych uzasadnień pozytywnych decyzji refundacyjnych. Tak więc to sąd będzie ostatecznie rozstrzygał, co Ministrowi wolno a co nie jeśli chodzi o merytoryczne uzasadnienia.

Minister sam w oficjalnych pismach zachęca Fundację do tego, żeby w razie wątpliwości (których on oczywiście nie ma) taką sądową kontrolę uruchomić. No to mam nadzieję, że się uda. Fundacja będzie Was o tym informować. 

Tych z Was, którym zależy na sprawiedliwych decyzjach administracyjnych i rzeczywiście praworządnej Polsce, proszę – trzymajcie kciuki!