Fundacja dla Przejrzystości i Przewidywalności Decyzji Administracyjnych

Niewłaściwy przepis w podstawie prawnej i Minister stwierdza nieważność postanowienia. Sprawy się komplikują a Fundacja nadal liczy na merytoryczne rozstrzygnięcie sądu w sprawie dopuszczenia do postępowania dla Fabrazyme.

Sprawy, które omówiłem w dzisiejszym wpisie rano, zaczynają się wyjaśniać i… komplikować.

Minister Zdrowia wychwycił błąd w swoim postanowieniu z 6.09.2021 i z tego powodu stwierdził nieważność tego postanowienia. 

Powodem jest błędna podstawa prawna – zamiast powołać się na art. 138 § 1 kodeksu postępowania administracyjnego powołali się na art. 123 § 1 w związku z art. 31 § 1 pkt 2 k.p.a.

Przyznaję – mają rację, że popełnili błąd. 

Ale nie mogę wyjść z podziwu nad jednym. 

Taki błąd w powołaniu się na podstawę prawną ma przecież charakter oczywisty. Ponieważ istnieje właściwa podstawa do wydania tego postanowienia, to organ wcale nie działał bezprawnie wydając formalnie wadliwe postanowienie. Jedyne co, to nie uczynił zadość pewnemu formalizmowi. Ale to wystarcza organowi do stwierdzenia nieważności decyzji. 

Tymczasem ten sam organ wydaje bez merytorycznego uzasadnienia setki pozytywnych decyzji refundacyjnych odmiennych od rekomendowanych w uchwałach przez Komisję Ekonomiczną – i nawet im powieka nie zadrga, że to jest dopiero bezprawie. 

Z jednej strony można się cieszyć – wychwycili błąd zanim zrobił to Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Gdyby to zrobił ów sąd, to istnieje ryzyko, że uchyliłby decyzję z przyczyn formalnych i nakazałby wydanie prawidłowego postanowienia w drugiej instancji ale nie mógłby merytorycznie rozstrzygnąć sprawy – tak jak w wyroku z 25.08.2020

Z drugiej strony liczę, że sąd mógłby stwierdzić, że postanowienie jest wprawdzie obarczone formalną wadą prawną, ale nie ma ona istotnego wpływu na charakter merytorycznego rozstrzygnięcia – i rozpoznać wreszcie sprawę dopuszczenia Fundacji merytorycznie.

Zobaczymy jak sprawy się potoczą. Minister zapewne zawiadomi sąd o stwierdzeniu nieważności postanowienia, które Fundacja zaskarżyła i zaproponuje umorzenie sprawy. Jeśli Fundacja będzie mogła się wypowiedzieć w kwestii dalszego procedowania, to zaproponuje, żeby sąd postąpił jak opisałem w akapicie powyżej i rozpatrzył jednak sprawę merytorycznie.

Gdyby miało się dziać tak, że formalne ale merytorycznie nieistotne błędy uniemożliwią merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy przez sąd administracyjny, to sprytny organ mógłby to z premedytacją wykorzystywać: tu i ówdzie posiać parę błędów formalnych w postanowieniu czy decyzji, sędziowie sprawę załatwią uchylając decyzję, ale merytorycznie sprawa nadal będzie stać w miejscu, a czas mija. 

W tej sprawie minęły już 854 dni (czyli 2 lata 4 miesiące i 4 dni) od wniosku Fundacji o dopuszczenie złożonego 4.07.2019. Najlepsze, że zastanawiałem się po odmowie dopuszczenia z 29.07.2019 czy składać wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy czy może od razu skargę. Przyjaciel doradził mi, że lepiej wyczerpać całą ścieżkę. Nadal go lubię:-).

Oznacza to również, że spiskowe teorie z porannego posta na szczęście się (jeszcze) nie potwierdziły. Będę się dzielił rozwojem sytuacji zwłaszcza, że już jutro (5.11.2021) mija termin na przekazanie przez Ministra Zdrowia akt sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wraz z odpowiedzią na skargę. Czekamy!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *